Straż Miejska m. st Warszawy

Przejdź do głównej treśći

Czcionka

Wysoki kontrast

Widok

Menu górne

Strażnik miejski przed wpółotwartymi drzwiami do mieszkania.Podczas gdy dla jednych Dzień Zaduszny to chwile refleksji, zadumy i wyciszenia, dla innych – czas awantur, agresji i szukania sensu życia w alkoholu. Strażnicy musieli interweniować między innymi w związku z kobietą, którą ktoś ranił w głowę oraz kiedy agresywna grupa znajomych urządziła sobie libację pod murami cmentarza – i która z pewnością nie wspominała duchów przodków…

W środę 2 listopada strażnicy miejscy z I Oddziału Terenowego, którzy patrolowali ulicę Żytnią, po godzinie 14 otrzymali informację od mieszkańców, że w pobliżu znajduje się zakrwawiona kobieta. Wcześniej spacerowicze wezwali już pogotowie oraz policję. Funkcjonariusze natychmiast udali się we wskazane miejsce. Zastali tam kobietę w wieku 30-35 lat, która miała ranę ciętą głowy, bardzo silnie krwawiącą. Ranna była pod wpływem alkoholu. Strażnicy do czasu przyjazdu pogotowia udzielali poszkodowanej pomocy przedmedycznej. Przybyli na miejsce ratownicy ocenili, że rana powstała najprawdopodobniej z powodu ciosu ostrym narzędziem. Po chwili przyjechała również policja, która ustaliła, że w jednym z mieszkań w pobliżu doszło do libacji alkoholowej, i to tam kobieta mogła doznać obrażeń. Ranna została zabrana do szpitala, a strażnicy, by pomóc w zabezpieczeniu miejsca zdarzenia, razem z policjantami udali się do mieszkania, w którym mogło dojść do ataku. Funkcjonariusze zastali tam inna kobietę oraz mężczyznę, który twierdził, że widział całe zdarzenie. Poinformował funkcjonariuszy, że kobieta została zaatakowana młotkiem z ostrą końcówką. Strażnicy zakończyli swoje czynności o godzinie 16. Dalsze wyjaśnienia prowadzili policjanci.
Inny patrol, tym razem z V Oddziału Terenowego, w Dzień Zaduszny około godziny 18:30 otrzymał informację o grupie osób, która na przystanku „Cmentarz Wojskowy” zakłócała spokój i porządek publiczny. Według zgłaszających ludzie zebrani na przystanku byli wulgarni, agresywni, spożywali alkohol i tłukli butelki. Na miejscu funkcjonariusze zastali dwóch mężczyzn i kobietę. Kiedy poprosili ją o okazanie dokumentu, włączył się „obrońca”, który również był niezwykle pobudzony i agresywny, próbował naruszyć nietykalność cielesną strażników. Strażnicy obezwładnili go i umieścili w przedziale przewozowym radiowozu, jednak nawet wtedy nie dawał za wygraną: pluł na funkcjonariuszy, znieważał ich, kopał w kraty. Strażnicy ujęli również kobietę, która w trakcie, gdy umieszczali jej znajomego w radiowozie, próbowała uciec. „Obrońca” po wytrzeźwieniu odpowie za naruszenie nietykalności funkcjonariuszy oraz za zniszczenia powstałe w radiowozie.

Współpracujemy