Takiej pamiątki z Włoch z pewnością się nie spodziewali. Czteroosobowa rodzina, która wróciła do Warszawy znad jeziora Garda, podczas rozpakowywania walizek, w jednej z nich znalazła… małego gekona. Mimowolnym podróżnikiem zaopiekowały się strażniczki miejskie z Ekopatrolu.
W sobotę, 29 sierpnia po godzinie 14-tej, strażniczki z Ekopatrolu odebrały zlecenie z ulicy Modzelewskiego. Czekała tam kobieta, która po powrocie z rodzinnych wakacji we Włoszech odkryła w swoim bagażu niewielką jaszczurkę. Gekon ukrył się pomiędzy rzeczami w walizce i w ten sposób nieświadomie odbył podróż do Polski. Na widok kilku par oczu czteroosobowej rodziny, pochylających się nad otwartym wiekiem, zestresowane zwierzę instynktownie zrzuciło ogon. U gekonów to naturalny mechanizm obronny, nazywany autotomią. W sytuacji zagrożenia jaszczurka odrzuca ogon, odwracając w ten sposób uwagę potencjalnego napastnika, aby zwiększyć swoje szanse ucieczki. Tym razem nie poskutkowało – właścicielka walizki nakryła gada naczyniem i zawiadomiła Ekopatrol straży miejskiej. Do czasu przyjazdu strażniczek, zaradna turystka umieściła gekona w specjalnie przygotowanym słoiku z piaskiem i otworami zapewniającymi dostęp powietrza. Strażniczki od razu spostrzegły, że mają do czynienia z gekonem śródziemnomorskim, który jest bardzo często spotykany m.in. we Włoszech. Ta niewielka jaszczurka nie jest groźna dla ludzi. W razie zagrożenia najczęściej ucieka i szuka ciemnej, spokojnej kryjówki. Taką kryjówką dla tego osobnika okazała się właśnie feralna walizka. Wszystko zakończyło się dobrze. Co prawda gekon nie dostał powrotnego biletu do słonecznych Włoch, ale strażniczki przekazały go pod dobrą opiekę specjalistów z Centrum CITES przy Warszawskim ZOO.







