- Wdzięczność, jaką widziałem w oczach tego człowieka to coś bezcennego – powiedział funkcjonariusz VI Oddziału Terenowego, który przekazywał odnalezioną saszetkę młodemu Pakistańczykowi. Tego samego słowa użył właściciel zguby - weryfikując zawartość torebki. I nie chodziło bynajmniej o zegarek, który wyglądał jak wart kilkadziesiąt tysięcy klejnot.
We czwartek 25 września, strażników miejskich z Referatu Szkolnego VI Oddziału Terenowego zaczepił dozorca jednej z patrolowanych placówek. Pan Sylwek powiedział funkcjonariuszom, że podczas sprzątania terenu przedszkola znalazł saszetkę, której zawartość może być dla jej właściciela bardzo cenna. Strażnicy przejęli torebkę i szczegółowo zaprotokołowali jej zawartość. Wśród przedmiotów wyróżniał się okazały zegarek w kolorze różowego złota z nazwą luksusowej marki z najwyższej półki cenowej. Były też słuchawki bluetooth, prywatne zdjęcia, kilka kart bankowych oraz liczna, trudna do odtworzenia, dokumentacja na nazwisko obywatela Pakistanu. Strażnicy uznali, że zagubienie saszetki może być dla właściciela bardzo kłopotliwe, dlatego udali się pod adres znaleziony w jednym z dokumentów. Właściciela nie było w domu, ale funkcjonariusze przekazali zastanej osobie informację, gdzie można odebrać zgubę. Pakistańczyk, który jeszcze tego samego dnia stawił się w siedzibie przy ulicy Młota, ze wzruszeniem wymieszanym z niedowierzaniem przeglądał zawartość saszetki. Jak powiedział, torebkę stracił w wyniku zgłoszonej już policji napaści i zupełnie stracił nadzieję na jej odzyskanie. - Miałbym mnóstwo problemów, gdyby te dokumenty się nie znalazły. Są dla mnie bezcenne – na dyżurce dzielił się wdzięcznością z funkcjonariuszem. Różowozłoty zegarek okazał się imitacją.






