Nie wiadomo, jak długo błąkał się po Warszawie. Samotny 76-letni mężczyzna, który jeździł po mieście, przesiadając się z autobusu do autobusu, za sprawą strażników miejskich wreszcie trafił do wymarzonego „ciepłego łóżka”. Nie obyło się jednak bez przygód.
Kilka minut po północy, już w piątek 6 marca strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego odebrali zgłoszenie z zajezdni „Ostrobramska”. Jeden z kierowców, zjeżdżających do bazy zauważył, że z jego autobusu nie wysiadł starszy pasażer, który nie wie, gdzie się znajduje. Zdezorientowany 76-latek z ochotą przystał na propozycję strażników miejskich schronienia się przed przymrozkiem w radiowozie. Czuł się bezradny. Jak powiedział, od dłuższego czasu przesiadał się z autobusu do autobusu. Przyznał, że nie ma pojęcia, jak dostać się do domu na Świętokrzyskiej, choć „bardzo chciałby już wrócić do ciepłego łóżka”. Strażnicy zweryfikowali podany adres z danymi z dowodu osobistego, okazanego przez seniora niestety, nie zgadzał się z meldunkiem. Z uwagi na bezpieczeństwo mężczyzny, strażnicy uzyskali zgodę na przewiezienie go do domu. 75-latek upierał się jednak przy podanym przez siebie adresie. Ponieważ było po drodze, na wszelki wypadek strażnicy pojechali z nim na Świętokrzyską. Na widok bramy budynku senior bardzo się ucieszył. Niestety, klucze które posiadał, nie pasowały do drzwi. Dopiero wówczas dał się namówić na sprawdzenie adresu widniejącego w meldunku. Tym razem się udało. Strażnicy odprowadzili 76-latka aż pod drzwi mieszkania, w którym znajdowało się wymarzone „ciepłe łóżko” pana Tadeusza. Raport z jego przygody, spowodowanej problemami z pamięcią, zostanie skierowany do lokalnego Ośrodka Pomocy Społecznej.






