Strażnicy miejscy pomogli w powrocie do domu nieletniemu, który przesadził z alkoholem. 17-latek, który ledwo trzymał się na nogach miał bujną fantazję.
Strażnicy miejscy patrolujący nocą rejon Pragi Południe, zauważyli we czwartek 12 marca na ulicy Zamienieckiej młodego człowieka walczącego o utrzymanie równowagi. Zanim do niego podeszli, młodzieniec zdążył jeszcze wychylić z trzymanych w rękach butelek kolejny łyk wódki i piwa. Kiedy funkcjonariusze, zwrócili mu uwagę, że spożywanie alkoholu w miejscach publicznych jest niezgodne z prawem także nocą, wybełkotał coś niezrozumiale. Choć młody człowiek ledwo trzymał się na nogach, jego umysł intensywnie pracował. Ujęty wyjaśnił, że wraca od osoby cierpiącej na padaczkę, którą się opiekuje, zapewnił, że jest osobą pełnoletnią, lecz niestety nie może tego dowieść, ponieważ dokumenty zostawił w… Stanach Zjednoczonych. Strażnicy poprosili, aby opróżnił kieszenie, sprawdzając czy nie ma przy sobie niebezpiecznych lub zabronionych przedmiotów. Nic takiego nie posiadał, natomiast w ten sposób odnalazły się dokumenty. Konkretnie zaś szkolna legitymacja, z której, wynikało że jej właściciel jest nieletni. Strażnicy zawiadomili o sytuacji rodziców chłopaka, wezwali też na miejsce policję. Około godziny drugiej, mama odebrała syna z komisariatu. Miał w organizmie ponad 2 promile alkoholu.








