Na co dzień zajmują się usuwaniem z warszawskich dróg porzuconych pojazdów. Tym razem wystąpili w roli eskorty. Pilnej pomocy potrzebował tata, wiozący do szpitala chorego syna.
Strażnicy miejscy z Referatu do spraw Pojazdów zajmują się w Oddziale Ochrony Środowiska usuwaniem z przestrzeni publicznej wraków i porzuconych samochodów. 2 września około godziny 9.00 funkcjonariuszy kierujących się do realizacji codziennych zadań zatrzymał w al. Armii Ludowej zdenerwowany tata. Mężczyzna utknął w korku w drodze do szpitala z chorym synem. Chłopiec dosłownie „lał się przez ręce”. Nastolatek był półświadomy, co chwila tracił przytomność. Sytuacja była krytyczna. Do szpitala było już niedaleko, ale ulica stanęła w korku. Po relacji funkcjonariuszy o zagrożeniu zdrowia lub życia chłopca, operator natychmiast wyraził strażnikom zgodę na użycie sygnałów pojazdu uprzywilejowanego. Samochód z chorym nastolatkiem ruszył za radiowozem Trasą Łazienkowską, Wawelską, Żwirki i Wigury, a wreszcie Banacha i dzięki stworzonemu przez innych kierowców korytarzowi życia, w zaledwie kilka minut był pod izbą przyjęć. Młodemu pacjentowi strażnicy życzyli szybkiego powrotu do zdrowia.







