Pensjonariusze Centrum Pomocy Społecznej ze Świętojerskiej czekali na pogotowie. Jednak to ratownicy ze straży miejskiej jako pierwsi udzielili pomocy 98-latce, która zasłabła w stołówce.
Strażnicy miejscy z I Oddziału Terenowego patrolujący rejon ulicy Świętojerskiej zwrócili uwagę na samochód, który z rozmachem wjechał na miejsce zarezerwowane dla osób z niepełnosprawnościami. Kiedy zbliżyli się, by zapytać o powód nietypowego zachowania, z auta wysiadła zdenerwowana kierująca. Kobieta zaczęła się usprawiedliwiać, że nie ma karty upoważniającej do parkowania na kopercie, ale właśnie dostała wiadomość o 98-letniej matce, która zasłabła w Domu Wsparcia Dziennego dla seniorów. Ponieważ w patrolu był ratownik, strażnicy z torbą ratowniczą i defibrylatorem AED natychmiast udali się do placówki. Seniorzy z początku nie skojarzyli wizyty strażników z wypadkiem koleżanki, jednak gdy zobaczyli czerwoną kamizelkę i sprzęt w rękach funkcjonariuszy, natychmiast poprowadzili ich na miejsce zasłabnięcia. Strażnicy upewnili się, że pogotowie jest już w drodze, przeprowadzili badania podstawowych wskaźników medycznych 98-latki. Seniorka był słaba oraz miała bardzo niskie tętno i ciśnienie. Pod opieką funkcjonariuszy poczuła się jednak na tyle bezpiecznie, że kiedy badający ją strażnik poprosił o pokazanie języka, zażartowała „że to chyba byłoby niegrzeczne”.
Kiedy na miejsce przybył zespół pogotowia, funkcjonariusze przekazali sanitariuszom dokładny raport z badań i ustaleń wywiadu ratowniczego, co pozwoliło na szybsze wdrożenie procedur medycznych. Chwilę potem seniorka została zabrana do szpitala.






