Chciał zwiedzić Stare Miasto z okien samochodu. Nie zauważył, że po prawej stronie jest, bardzo widoczny, znak B-1. Patrol straży miejskiej odkrył jeszcze inne „grzeszki” kierowcy.
Strażniczka i strażnik z I Oddziału Terenowego, Referatu Starego i Nowego Miasta w trakcie obchodu Starówki 25 czerwca, zauważyli pojazd marki Skoda na samym Rynku Starego Miasta. Kierujący autem zignorował znak B-1 - czyli zakaz ruchu w obu kierunkach. Znak ten nie stoi tam dla ozdoby, jak z zresztą żaden inny. Jednak w przypadku Starówki jest wyjątkowo ważny. Przez niemal cały rok tłumy turystów odwiedzają tę część Warszawy. Dla bezpieczeństwa ich oraz osób zamieszkujących Stare Miasto, ruch samochodowy jest w tym miejscu ograniczony do mieszkańców i dostawców. Kierujący skodą tłumaczył się tym, że „nie zauważył znaku”. Nie posiadał też przy sobie żadnych dokumentów. Funkcjonariusze poprosili o pomoc będący w pobliżu patrol policji. Po sprawdzeniu w policyjnych bazach danych okazało się, że kierowca ma o wiele więcej na sumieniu niż samo zignorowanie znaku B-1. Dwukrotny sądowy zakaz prowadzenia pojazdów spowodował wizytę na komisariacie w eskorcie policjantów. Samochodem zaopiekował się członek rodziny wezwany w trybie pilnym.






