Interwencja dotycząca pomocy osobie w kryzysie bezdomności niespodziewanie przerodziła się w opanowanie furiata. 30-letni mężczyzna zagrażał pracownikom i klientom sklepu spożywczego.
Strażnicy miejscy z VI Oddziału Terenowego dbający o porządek w dniu finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy (niedziela, 25 stycznia) pół godziny przed południem odebrali prośbę o pomoc osobie w kryzysie bezdomności. Mężczyzna w wieku około 30 lat miał przebywać w lekkiej kurtce na ulicy Radzymińskiej. Gdy patrol dojechał na miejsce, świadkowie zrelacjonowali, że chwilę przedtem obserwowany przez nich mężczyzna, nagle zdjął buty i poszedł do pobliskiego sklepu. Strażnicy miejscy zastali w sklepie lekko zakłopotaną i przestraszoną obsługę spożywczego oraz mężczyznę, który palcami zajadał lody z pudełka. Jak wyjaśnili ekspedienci, kłopotliwy klient od momentu, gdy wszedł boso do sklepu zachowywał się nieobliczalnie. Był krzykliwy, agresywny, miotał się po sklepie, próbował sięgnąć do noża, a kiedy pracownicy sklepu go schowali – wyjął z lodówki paczkę lodów i zaczął je jeść. Strażnicy wielokrotnie wzywali mężczyznę do opuszczenia sklepu, lecz ten, niewzruszony, jadł lody. Na próbę wyprowadzenia, zareagował agresją – funkcjonariusze musieli go obezwładnić.
- Ponieważ wyglądało to na stan po spożyciu środków psychoaktywnych, na miejsce wezwane zostało pogotowie i policja – przekazał jeden ze strażników biorących udział w tej interwencji. Sanitariusze w asyście policji zabrali mężczyznę do szpitala.







