Kierowca miejskiego autobusu zwrócił uwagę na pasażera, który już od dłuższego czasu podróżował nie wysiadając na żadnym przystanku. 83-latka, który wyszedł wyrzucić śmieci i „zniknął” do domu odwieźli strażnicy miejscy.
W sobotni wieczór 12 lipca, operator straży miejskiej odebrał telefon od kierowcy autobusu linii 178, który zaalarmował, że jeden z jego pasażerów od dłuższego czasu podróżuje bez celu. Interwencję przydzielono najbliższemu patrolowi z III Oddziału Terenowego. Strażnicy miejscy nawiązali kontakt z kierowcą, który podał im aktualne położenie autobusu i oczekiwali na umówionym przystanku. 83-letni mężczyzna siedzący na jednym z krzesełek przyznał, że się zgubił. Chociaż bez trudu przypomniał sobie, że pracował jako naukowiec-matematyk, to drogi do domu wskazać nie potrafił. Nie wiedział też, gdzie i kiedy wsiadł do autobusu. Strażnicy zapytali, czy pamięta może numer telefonu do kogoś bliskiego – jednak senior nie znał nikogo takiego. Gdy okazało się, że starszy pan ma przy sobie telefon, jeden ze strażników poprosił: „A może by Pan zadzwonił do żony?” Zadziałało. Mężczyzna instynktownie wybrał dobrze znany numer, a po drugiej stronie odezwał się żeński głos. Funkcjonariusze, którzy po chwili rozmowy starszych państwa przejęli słuchawkę, ustalili adres mężczyzny, a także dowiedzieli się że parę godzin temu wyszedł on z domu wyrzucić śmieci i … zniknął. Małżonka bardzo się ucieszyła, gdy usłyszała, że nie dość że mąż się odnalazł, to jeszcze wróci do domu radiowozem i pod tak dobrą opieką.
Przypominamy, że mając pod opieką osobę, której zdarzają się zaniki pamięci, dobrze jest wyposażyć ją w tak zwaną „kartę iCE”. Umieszcza się na niej numer kontaktowy do osoby, która pomoże, kiedy właściciel karty znajdzie się w niebezpieczeństwie. Pasek materiału z taką informacją można też wszyć w ubranie wierzchnie zagrożonej zaginięciem osoby.






