Przez ponad 2 godziny zięć szukał teściowej, która pod jego nieobecność, bez słowa wyszła z domu i zaginęła. Wreszcie odebrał telefon od strażników miejskich.
W poniedziałek 23 lutego, przed godziną 18 operator numeru 986 przekazał zgłoszenie z Muranowa. O pomoc prosił 33-letni mieszkaniec, który zaniepokoił się losem seniorki siedzącej od dłuższego czasu samotnie na ławce przy ulicy Smoczej. Gdy podszedł zapytać, czy wszystko w porządku, okazało się, że starsza pani straciła orientację i nie ma pojęcia jak wrócić do domu. Strażnicy z IV Oddziału Terenowego przejęli opiekę nad, jak się okazało, 94-letnią warszawianką, zabrali ją z ławki do ciepłego radiowozu i próbowali ustalić tożsamość. Chociaż seniorka opowiadała im wiele o życiu, przez dłuższy czas nie byli w stanie pozyskać żadnej informacji, która pomogłaby w określeniu jej miejsca zamieszkania. Kobieta nie miała także w torebce żadnych dokumentów. Na szczęście znaleźli w niej zapisany numer do „Zenka”. Strażnicy zadzwonili do „Zenka”, który okazał się zięciem zagubionej. Mężczyzna, który odebrał telefon od strażników, bardzo się ucieszył. Od ponad dwóch godzin odwiedzał ulubione miejsca teściowej licząc, że tam ją spotka. Niedługo potem przybył na miejsce, gdzie funkcjonariusze czekali z uspokojoną już kobietą. Teściowa na widok zięcia bardzo się ucieszyła. W tej sytuacji potwierdzenie faktu jego opieki nad kobietą było już tylko niezbędną formalnością.






